Zarząd fundacji rodzinnej w organizacji odpowiada majątkiem osobistym za jej zaległości podatkowe
Fundacja rodzinna przedstawiana jest, słusznie zresztą, jako narzędzie do osiągnięcia bezpieczeństwa: oddziela majątek rodziny od ryzyk biznesu i porządkuje sukcesję na pokolenia. Tym łatwiej przeoczyć, że jej pierwszy etap życia, między aktem założycielskim u notariusza a wpisem do rejestru fundacji rodzinnych, rządzi się regułami, które fundatorzy znają raczej ze spółek: członkowie zarządu fundacji rodzinnej w organizacji odpowiadają solidarnie, całym majątkiem osobistym, za jej zaległości podatkowe. Tak stanowi wprost art. 116a Ordynacji podatkowej, a jak ten mechanizm działa w praktyce, pokazuje świeży wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 25 czerwca 2026 r. (sygn. I SA/Po 443/26). Uczciwie zastrzegamy od razu: tamta sprawa dotyczyła spółdzielni socjalnej, nie fundacji. Sąd zastosował jednak dokładnie ten przepis, który obejmuje także zarząd fundacji rodzinnej w organizacji, i właśnie dlatego warto ten wyrok przeczytać oczami członka zarządu fundacji rodzinnej.
Krótki żywot, pełna podmiotowość
Fundacja rodzinna w organizacji powstaje z chwilą sporządzenia aktu założycielskiego albo ogłoszenia testamentu i istnieje do dnia wpisu do rejestru fundacji rodzinnych, prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim. Etap ten bywa traktowany jako formalność, poczekalnia przed właściwym startem. Prawnie jest odwrotnie: ustawa o fundacji rodzinnej z 26 stycznia 2023 r. (weszła w życie 22 maja 2023 r.) przyznaje fundacji w organizacji zdolność do zarządzania majątkiem we własnym imieniu, nabywania praw, w tym własności nieruchomości, zaciągania zobowiązań, pozywania i bycia pozywaną (art. 23). To konstrukcja ułomnej osobowości prawnej, znana ze spółek kapitałowych w organizacji. Od pierwszego dnia jest też podatnikiem CIT (art. 1 ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT), objętym zwolnieniem podmiotowym, które, jak zobaczymy niżej, jest warunkowe i może zniknąć wstecz. Podmiot, który może zaciągać zobowiązania podatkowe, może też mieć zaległości; a tam, gdzie ustawodawca przewiduje zaległości osoby prawnej lub jednostki na przedpolu osobowości prawnej, tam przewiduje również kogoś, kto za nie odpowie, gdy egzekucja z majątku podmiotu zawiedzie.
Przepis, o którym mało kto pamięta
Tym kimś jest zarząd. Zgodnie z art. 116a § 1 Ordynacji podatkowej za zaległości podatkowe innych osób prawnych niż wymienione w art. 116 i fundacji rodzinnej w organizacji odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem członkowie organów zarządzających tymi podmiotami, a przepis art. 116 stosuje się odpowiednio. Fundację rodzinną w organizacji ustawodawca dopisał do tego przepisu wprost, równocześnie z wejściem w życie ustawy o fundacji rodzinnej; nie ma tu więc żadnej luki ani pola do sporu o analogię co do samego objęcia jej zakresem art. 116a.
Odpowiednie stosowanie art. 116 oznacza przeniesienie na grunt fundacji konstrukcji znanej od dziesięcioleci ze spółek z o.o. i akcyjnych. Organ podatkowy musi wykazać jedynie dwie przesłanki pozytywne: że egzekucja z majątku fundacji okazała się w całości lub w części bezskuteczna oraz że dana osoba pełniła obowiązki członka zarządu w czasie, gdy upływały terminy płatności zobowiązań, które przerodziły się w zaległości. Cała reszta, czyli przesłanki uwolnienia się od odpowiedzialności, obciąża członka zarządu: to on musi wykazać, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub otwarto postępowanie restrukturyzacyjne, że niezgłoszenie wniosku nastąpiło bez jego winy, albo wskazać mienie fundacji pozwalające zaspokoić zaległości w znacznej części. Ten rozkład ciężaru dowodu jest w orzecznictwie ugruntowany i, jak pokazuje sprawa poznańska, bezlitośnie egzekwowany.
Mechanizm w działaniu: sprawa poznańska
Stan faktyczny wyroku I SA/Po 443/26 jest pouczający właśnie dlatego, że jest zwyczajny. Prezes zarządu spółdzielni socjalnej objął funkcję 30 maja 2018 r. w podmiocie, którego kondycję finansową znał, bo własnym podpisem firmował dokumenty sprawozdawcze za rok poprzedzający nominację; według sprawozdań finansowych zobowiązania spółdzielni przewyższały jej aktywa nieprzerwanie od 2016 r., a w 2021 r. na nieco ponad 11 tys. zł aktywów przypadało blisko 647 tys. zł zobowiązań. Spółdzielnia nie płaciła VAT za szereg miesięcy lat 2020 i 2021. Egzekucja okazała się bezskuteczna w sposób podręcznikowy: zajęcia wierzytelności nie przyniosły ani złotówki, rachunek bankowy był pusty, pod adresem z rejestru podmiot nie istniał, jedynym ustalonym składnikiem majątku była ciężarówka bez ubezpieczenia i przeglądu, której nie sposób było odnaleźć. Kwestię dalszego istnienia podmiotu poddano pod głosowanie dopiero w marcu 2021 r., wniosek o upadłość trafił do sądu w październiku 2021 r., a sąd upadłościowy oddalił go, bo majątku nie starczało nawet na koszty postępowania. Tymczasem, zdaniem sądu administracyjnego, procedurę zmierzającą do upadłości, przybierającą w spółdzielni postać zwołania walnego zgromadzenia w sprawie dalszego istnienia podmiotu, należało uruchomić w ciągu trzydziestu dni od objęcia funkcji, skoro niewypłacalność była faktem na długo przed nominacją.
WSA oddalił skargę, a trzy elementy uzasadnienia zasługują na uwagę każdego, kto zasiada lub ma zasiąść w zarządzie fundacji rodzinnej. Po pierwsze, nominacja nie otwiera żadnego okresu ochronnego: kto obejmuje funkcję w podmiocie już niewypłacalnym, temu trzydziestodniowy termin biegnie od dnia objęcia stanowiska, a wraz z funkcją dziedziczy on obowiązek natychmiastowej reakcji. Po drugie, przesłanki uwolnienia są formalne, nie słusznościowe: sąd wprost odrzucił argumenty o dobrej wierze, należytej staranności i realnych działaniach naprawczych, łącznie z pozyskaniem dotacji; wysiłek nie zastępuje wniosku o upadłość złożonego we właściwym czasie, co odpowiada utrwalonej linii Sądu Najwyższego, odmawiającej mocy egzoneracyjnej nawet profesjonalnie przygotowanym programom naprawczym, jeżeli nie przyniosły one efektu (tak w uzasadnieniu wyroku z 12 grudnia 2023 r., II USKP 68/23, z powołaniem wcześniejszego orzecznictwa). Bez znaczenia jest też argument, że wniosek i tak podlegałby oddaleniu, a wierzyciel nie uzyskałby zaspokojenia: katalog przesłanek egzoneracyjnych z art. 116 Ordynacji podatkowej jest zamknięty i, inaczej niż art. 299 § 2 Kodeksu spółek handlowych, nie przewiduje braku szkody (wyrok Sądu Najwyższego z 27 maja 2021 r., II USKP 52/21). Po trzecie, spóźnienie potrafi udowodnić sam sąd upadłościowy: oddalenie wniosku z powodu ubóstwa masy, czyli stanu, w którym majątku nie starcza nawet na koszty postępowania, jest w praktyce urzędowym zaświadczeniem, że wniosek złożono o wiele za późno.
Upadłość, której może nie dać się ogłosić
Dla porządku odnotujmy odrębność, której w sprawie fundacji nie będzie: w spółdzielni procedurę komplikuje art. 130 Prawa spółdzielczego, wymagający zwołania walnego zgromadzenia w sprawie dalszego istnienia podmiotu; w fundacji rodzinnej takiego pośredniego szczebla nie ma. Jest za to komplikacja poważniejsza, o której trzeba powiedzieć uczciwie, bo podważa najprostszą linię obrony. Przesłanka egzoneracyjna zakłada, że wniosek o ogłoszenie upadłości dało się skutecznie złożyć, tymczasem zdolność upadłościowa fundacji rodzinnej jest sporna. Pewne jest tylko tyle, że Prawo upadłościowe nie wymienia jej w katalogu art. 5. Prawdopodobne, że fundacja faktycznie wykonująca działalność gospodarczą w zakresie dozwolonym przez art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej ma tę zdolność jako przedsiębiorca; potwierdza to pierwsze w praktyce postanowienie o ogłoszeniu upadłości fundacji rodzinnej, wydane przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w marcu 2026 r. (sygn. akt WA1M/GU/78/2025). Niepewne pozostaje, jak sądy ocenią fundację, zwłaszcza w organizacji, która działalności gospodarczej nie podjęła. Kierunek wyznacza jednak orzecznictwo ukształtowane na tle stowarzyszeń i fundacji działających na podstawie ustawy o fundacjach z 6 kwietnia 1984 r., w drodze ostrożnej analogii przenośne na fundację rodzinną. Sąd Najwyższy przyjmuje w nim, że o zdolności upadłościowej rozstrzyga nie statutowe upoważnienie do prowadzenia działalności gospodarczej, lecz jej faktyczne wykonywanie i uzyskany dzięki niemu status przedsiębiorcy. Co istotniejsze, brak tej zdolności nie uwalnia zarządu, lecz zmienia treść jego powinności: odpowiednie stosowanie art. 116 Ordynacji podatkowej polega wówczas na ocenie, czy członek zarządu we właściwym czasie doprowadził do wszczęcia postępowania likwidacyjnego, i to podjętego na tyle wcześnie, by pozwoliło ono na przynajmniej częściowe zaspokojenie wierzyciela publicznoprawnego (wyrok Sądu Najwyższego z 12 grudnia 2023 r., II USKP 68/23, zapadły na tle zaległości składkowych dochodzonych na podstawie art. 31 i 32 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych z 13 października 1998 r., oraz przywołane w nim wyroki I UK 229/12 i II UK 132/15). Zarządu nie zwalnia przy tym postanowienie statutu powierzające decyzję o likwidacji innemu organowi: kto nie może rozstrzygnąć sam, ten ma obowiązek we właściwym czasie wystąpić do organu, który rozstrzygnąć może. W sprawie II USKP 68/23 sądy obu instancji uwolniły członków zarządu, uznając, że zwoływanie zgromadzeń fundatorów, na które nikt się nie stawiał, wyczerpuje należytą staranność. Sąd Najwyższy oba rozstrzygnięcia uchylił, wskazując, że przez blisko dwa lata zarząd nie wystąpił ani o uchwałę likwidacyjną, ani o uruchomienie nadzorczej ścieżki z art. 15 ust. 2 ustawy o fundacjach. Sądy powszechne bywają w tej materii łagodniejsze niż instancja kasacyjna.
Problem polega na tym, że ewentualny brak zdolności upadłościowej nie chroni zarządu, lecz go obnaża. Odpowiedzialność z art. 116a Ordynacji podatkowej istnieje niezależnie od tego, czy upadłość dało się ogłosić; odpada jedynie najwygodniejsza droga ucieczki, czyli wniosek złożony we właściwym czasie. Członkowi zarządu pozostają wtedy dwie ścieżki, którymi w sprawie poznańskiej nie udało się przejść: wykazanie braku winy, którego miarą jest właśnie terminowa inicjatywa likwidacyjna, albo wskazanie mienia fundacji pozwalającego zaspokoić zaległości w znacznej części. Ten sam problem od lat sygnalizują na tle art. 116a organizacje pozarządowe. Ministerstwo Finansów uznało obowiązującą konstrukcję za wystarczającą i zmian nie zapowiada.
Skąd w fundacji, która jeszcze nie istnieje, miałyby się wziąć zaległości
To pytanie zadaje sobie każdy fundator i odpowiedź na nie jest mniej uspokajająca, niż się powszechnie sądzi. Zwolnienie podmiotowe fundacji rodzinnej z CIT ma wyłomy, które działają także w fazie organizacji: piętnastoprocentowy podatek od świadczeń przekazywanych beneficjentom (art. 24q ustawy o CIT), które fundacja w organizacji może już spełniać, sankcyjna stawka 25% od działalności gospodarczej wykraczającej poza zakres dozwolony w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej (art. 24r), podatek od przychodów z budynków (art. 24b), wreszcie VAT i obowiązki płatnika zaliczek na podatek dochodowy, jeśli fundacja zatrudnia lub rozlicza. Ten sam reżim odpowiedzialności obejmuje, poprzez art. 31 i 32 ustawy systemowej, także zaległości składkowe wobec ZUS; to właśnie na ich tle zapadła znaczna część przywołanego wyżej orzecznictwa Sądu Najwyższego.
Najpoważniejszy scenariusz jest jednak inny i wynika z art. 6 ust. 9 i 10 ustawy o CIT: fundacja rodzinna w organizacji, która nie zostanie zgłoszona do rejestru w terminie sześciu miesięcy od powstania albo której sąd rejestrowy prawomocnie odmówi wpisu, traci zwolnienie podmiotowe wstecz, od dnia powstania. Musi wtedy złożyć zeznania podatkowe za cały okres istnienia i zapłacić należny podatek wraz z odsetkami za zwłokę. Innymi słowy, zaległości podatkowe rodzą się hurtowo dokładnie w chwili, w której fundacja umiera, jej majątek podlega zwrotowi, a egzekucja z niego bywa już bezskuteczna. W tym momencie art. 116a Ordynacji podatkowej wskazuje palcem zarząd. Fundacja ulega wówczas rozwiązaniu z mocy prawa (art. 85 ustawy o fundacji rodzinnej), a sam zwrot majątku fundatorowi pozostaje przy tym, co do zasady, neutralny podatkowo. Praktyczne i systemowe komplikacje tego scenariusza, od trybu likwidacji po ryzyko sporu o moment ustania bytu prawnego, opisaliśmy szerzej w artykule „Co dzieje się z majątkiem fundacji rodzinnej, która nie zostanie wpisana do rejestru?”. Trudno o bardziej klarowny przykład ryzyka, które materializuje się nie wtedy, gdy ktoś optymalizuje agresywnie, lecz wtedy, gdy po prostu nie dopilnowano kalendarza.
Dwa kroki dalej: wpis do rejestru nie zamyka tematu
I jeszcze jedno, co wynika z samej konstrukcji przepisu, a co umyka nawet uważnym czytelnikom: art. 116a obejmuje „inne osoby prawne niż wymienione w art. 116”, a więc, obok fundacji rodzinnej w organizacji, także fundację rodzinną już zarejestrowaną. Wpis do rejestru nie wyłącza więc osobistej odpowiedzialności zarządu; zmienia jedynie profil ryzyka, bo dojrzała, prawidłowo prowadzona fundacja z realnym majątkiem rzadko doprowadza do bezskutecznej egzekucji. Etap w organizacji jest szczególny nie dlatego, że tylko wtedy przepis działa, lecz dlatego, że wtedy kumulują się okoliczności, które go uruchamiają: warunkowe zwolnienie podatkowe, krótki termin rejestrowy, majątek w ruchu i zarząd, który bywa obsadzany członkami rodziny traktującymi funkcję jako honorową.
Stąd kilka rad, które nie wymagają żadnej inżynierii, tylko dyscypliny. Zarząd fundacji, także tej w organizacji, należy obsadzać osobami świadomymi, że firmują ją majątkiem osobistym; użyczenie nazwiska bliskiemu to na gruncie art. 116a pełna odpowiedzialność, a orzecznictwo nie zna taryfy ulgowej dla figurantów (powołany wyżej wyrok II USKP 52/21 zapadł zresztą na tle biernego członka zarządu). Zgłoszenie do rejestru warto składać niezwłocznie po sporządzeniu aktu, nie pod koniec szóstego miesiąca, bo każde potknięcie formalne przy odmowie wpisu grozi wsteczną utratą zwolnienia. Ze świadczeniami na rzecz beneficjentów i z aktywnością gospodarczą rozsądnie jest poczekać do wpisu, jeżeli nie ma pilnej potrzeby ich uruchamiania wcześniej. A od pierwszego dnia trzeba znać odpowiedź na pytanie, czy fundacja jest wypłacalna: tam, gdzie zdolność upadłościowa przysługuje, trzydziestodniowy licznik z Prawa upadłościowego nie pyta, czy zarząd zdążył się rozejrzeć, a tam, gdzie jest ona wątpliwa, tym staranniej trzeba na bieżąco dokumentować brak winy, bo to on pozostaje główną linią obrony.
Nie piszemy tego, by zniechęcać do fundacji rodzinnej; przeciwnie, uważamy ją za jedno z najlepszych narzędzi sukcesyjnych, jakie polskie prawo kiedykolwiek oferowało. Odpowiedzialność z art. 116a jest subsydiarna, uruchamia się dopiero po bezskutecznej egzekucji z majątku samej fundacji, i w prawidłowo prowadzonym podmiocie pozostaje teoretyczna. Ale teoretyczna nie znaczy nieistniejąca, a przesłanki uwolnienia się od niej, jak przypomniał poznański sąd, są formalne i wąskie: liczy się inicjatywa, upadłościowa albo likwidacyjna, podjęta w terminie, nie dobre chęci. Fundacja rodzinna jest tarczą dla majątku fundatora i rodziny; dla majątku osobistego członków jej zarządu nie była nią nigdy, nawet przez jeden dzień.
Stan prawny na 5 sierpnia 2026 r. Wyrok WSA w Poznaniu z 25 czerwca 2026 r., I SA/Po 443/26, w chwili publikacji jest nieprawomocny; zapadł na tle odpowiedzialności prezesa zarządu spółdzielni socjalnej, a fundacji rodzinnej w organizacji dotyczy poprzez wspólną podstawę prawną, czyli art. 116a w związku z art. 116 Ordynacji podatkowej. Postanowienie Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy z 3 marca 2026 r., sygn. akt WA1M/GU/78/2025, jest orzeczeniem pierwszej instancji, wydanym w indywidualnej sprawie.
Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec, doradzającej fundatorom przy tworzeniu i prowadzeniu fundacji rodzinnych oraz członkom zarządów w postępowaniach dotyczących odpowiedzialności osób trzecich.

Robert Nogacki – radca prawny (WA-9026), założyciel Kancelarii Prawnej Skarbiec.
Są prawnicy, którzy zajmują się prawem. I są tacy, którzy zajmują się problemami, na które prawo nie ma gotowej odpowiedzi. Od ponad dwudziestu lat Kancelaria Skarbiec pracuje na przecięciu prawa podatkowego, struktur korporacyjnych i ludzkiej niechęci do oddawania państwu więcej, niż się państwu należy. Doradzamy przedsiębiorcom z kilkunastu krajów – od tych z listy Forbesa po tych, którym fiskus właśnie zajął konto i którzy nie wiedzą, co robić jutro rano.
Jeden z najczęściej cytowanych ekspertów prawa podatkowego w polskich mediach – pisze dla Rzeczpospolitej, Dziennika Gazety Prawnej i Parkietu nie dlatego, że to dobrze wygląda w CV, lecz dlatego, że pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić w piśmie procesowym i ktoś musi je powiedzieć głośno. Autor AI Decoding Satoshi Nakamoto. Sztuczna inteligencja na tropie twórcy Bitcoina. Współautor nagrodzonej książki Bezpieczeństwo współczesnej firmy.
Kancelaria Skarbiec zajmuje czołowe pozycje w rankingach kancelarii podatkowych Dziennika Gazety Prawnej. Czterokrotny laureat Medalu Europejskiego, laureat tytułu International Tax Planning Law Firm of the Year in Poland.
Specjalizuje się w sporach z organami skarbowymi, międzynarodowym planowaniu podatkowym, regulacjach kryptoaktywów i ochronie majątku. Od 2006 roku prowadzi sprawę WGI – jedną z najdłuższych spraw karnych w historii polskiego rynku finansowego, bo są rzeczy, których nie wolno zostawić w połowie, nawet jeśli trwają dwie dekady. Wierzy, że prawo jest zbyt poważne, żeby traktować je wyłącznie poważnie – i że najlepsza porada prawna to ta, dzięki której klient nigdy nie musi stanąć przed sądem.