Weto prezydenckie wobec nowelizacji ustawy o fundacji rodzinnej: analiza konsekwencji braku reformy systemu

Weto prezydenckie wobec nowelizacji ustawy o fundacji rodzinnej: analiza konsekwencji braku reformy systemu

2025-11-29

Wprowadzenie: między Scyllą wadliwej legislacji a Charybdą bezprawia fiskalnego

Prezydent Karol Nawrocki, zawetowując w dniu 27 listopada 2025 r. nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych dotyczącą fundacji rodzinnych, postawił się w roli obrońcy zasady zaufania do państwa. W uzasadnieniu weta czytamy:

Gdy ta instytucja była tworzona ustawodawca zapewnił, że zasady ich funkcjonowania nie ulegną zmianie przez okres trzech lat. Tymczasem przedstawiona nowelizacja wprowadzała po niespełna dwóch latach niekorzystne zmiany w opodatkowaniu już założonych fundacji, do których rodziny przekazały swoje aktywa. To naruszenie zasady zaufania do państwa, którego jedynym powodem był fatalny stan finansów publicznych.

To stanowisko, choć pozornie atrakcyjne retorycznie i odwołujące się do szlachetnej zasady pewności prawa, wymaga krytycznej refleksji. Moja wcześniejsza analiza projektu nowelizacji, pod tytułem Zasadzka legislacyjna na fundacje rodzinne, koncentrowała się na fundamentalnych wadach techniki prawodawczej przyjętej w projekcie, w szczególności na problemie retroaktywności pozornej i braku klauzul ochronnych, znanych w międzynarodowej praktyce jako grandfathering clauses.

Niemniej jednak całkowite odrzucenie reformy, zamiast jej poprawienia, może prowadzić do konsekwencji znacznie bardziej dotkliwych dla podatników niż wadliwie skonstruowana, lecz w pewnym zakresie przewidywalna regulacja ustawowa. Paradoksalnie, weto prezydenckie może otworzyć drogę do czegoś znacznie gorszego: nieograniczonej dyskrecjonalności organów podatkowych działających w próżni legislacyjnej.

 

Zawłaszczenie idei fundacji rodzinnej przez agresywną optymalizację podatkową

Degeneracja pierwotnej idei sukcesji międzypokoleniowej

Instytucja fundacji rodzinnej została wprowadzona do polskiego porządku prawnego ustawą z dnia 26 stycznia 2023 r. o fundacji rodzinnej oraz Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych Funduszy Rodzinnych. Intencją ustawodawcy było stworzenie narzędzia umożliwiającego efektywny, międzypokoleniowy transfer majątku rodzinnego, zabezpieczającego ciągłość działania przedsiębiorstw rodzinnych i chroniącego dorobek życia założycieli przed rozproszeniem w wyniku sporów spadkowych lub nieprzemyślanych decyzji kolejnych pokoleń.

Tymczasem już w pierwszych miesiącach funkcjonowania regulacji stało się oczywiste, że instytucja ta została zawłaszczona przez podmioty i doradców specjalizujących się w agresywnym planowaniu podatkowym. Fundacje rodzinne zaczęły być masowo wykorzystywane do konstrukcji krótkoterminowych o charakterze spekulacyjnym, gdzie majątek jest wnoszony do fundacji, następnie zbywany z wykorzystaniem zwolnienia podatkowego, a uzyskane środki wyprowadzane niemal natychmiast poprzez świadczenia na rzecz beneficjentów. Taki schemat nie ma nic wspólnego z sukcesją międzypokoleniową i jest to czysty arbitraż podatkowy, wykorzystujący lukę funkcjonalną w przepisach.

Równie powszechne stało się wykorzystywanie fundacji do agresywnego planowania w zakresie najmu krótkoterminowego, gdzie nieruchomości nabywane są specjalnie pod działalność typu short-term rental, która generuje przychody porównywalne z działalnością hotelarską, lecz pozostaje w reżimie zwolnienia podatkowego przewidzianego dla zwykłego najmu mieszkaniowego. Tego rodzaju działalność, prowadzona na skalę komercyjną, często z wykorzystaniem profesjonalnych platform i firm zarządzających, ekonomicznie niewiele różni się od prowadzenia hotelu czy pensjonatu, lecz korzysta z preferencji podatkowych przeznaczonych dla zupełnie innego modelu biznesowego.

Nie mniej problematyczne jest wykorzystywanie struktur z podmiotami transparentnymi podatkowo do unikania opodatkowania dochodów kapitałowych, które w normalnych okolicznościach podlegałyby CIT na poziomie spółki osobowej lub jej wspólników. Fundacja rodzinna staje się wehikułem do kumulowania zysków z zagranicznych i krajowych struktur bez ich bieżącego opodatkowania, co prowadzi do sytuacji, w której podmioty o identycznej substancji ekonomicznej są traktowane zupełnie odmiennie podatkowo wyłącznie ze względu na formę prawną, w jakiej działają.

Wreszcie, coraz częściej obserwuje się wykorzystywanie fundacji jako narzędzi do omijania przepisów o zagranicznych spółkach kontrolowanych, gdzie fundacja rodzinna staje się pojemnikiem na przechowywanie zysków z zagranicznych struktur bez ich opodatkowania w Polsce, mimo że beneficjenci ostateczni są polskimi rezydentami podatkowymi i faktycznie kontrolują całą strukturę.

 

Konsekwencje weta: od przewidywalnej regulacji do nieprzewidywalnej dyskrecjonalności fiskusa

Wzorzec znany z innych obszarów legislacji podatkowej

Polski system podatkowy dostarcza licznych przykładów sytuacji, w których brak jasnej, choćby restrykcyjnej regulacji ustawowej prowadził do eskalacji działań administracji skarbowej charakteryzujących się skrajną nieprzewidywalnością i naruszaniem podstawowych gwarancji proceduralnych podatnika. Te precedensy historyczne powinny służyć jako ostrzeżenie przed konsekwencjami pozostawienia fundacji rodzinnych w obecnej, nieuregulowanej właściwie formie.

Klasycznym przykładem jest historia walki z tzw. karuzelami VAT. Przez lata brak precyzyjnych rozwiązań legislacyjnych skutkował tym, że organy podatkowe, stosując zasady odpowiedzialności zbiorowej, prowadziły postępowania charakteryzujące się ekstremalną długością, ciągnące się latami, pozbawiając przedsiębiorców możliwości normalnego funkcjonowania. Dowolność w ocenie należytej staranności po stronie przedsiębiorców osiągnęła poziom, gdzie standard wymagany od podatnika był na tyle nieokreślony, że praktycznie każdy mógł zostać uznany za niedochowującego należytej staranności, niezależnie od rzeczywiście podjętych środków weryfikacyjnych.

Zastraszeni długotrwałym postępowaniem przedsiębiorcy godzili się na niekorzystne rozwiązania, rezygnując z obrony swoich praw, wiedząc że alternatywą jest wieloletni proces, który pochłonie więcej zasobów niż kwestionowana transakcja. Brak spójnego orzecznictwa sprawiał, że sądy administracyjne wydawały sprzeczne wyroki w analogicznych sprawach, co całkowicie pozbawiało system przewidywalności i uniemożliwiało podatnikom racjonalne planowanie działalności.

Analogiczny mechanizm zaobserwowaliśmy w przypadku interpretacji klauzuli obejścia prawa podatkowego wprowadzonej art. 119a Ordynacji podatkowej. Mimo istnienia regulacji ustawowej, jej nieokreślony charakter i brak jasnych granic stosowania prowadził do sytuacji, w których podatnicy byli pozbawieni realnej możliwości przewidzenia, czy ich działania zostaną uznane za legalne planowanie podatkowe, czy za niedozwoloną optymalizację. Organy podatkowe otrzymały narzędzie o tak szerokim zakresie zastosowania, że praktycznie każda transakcja mogła zostać poddana analizie pod kątem obejścia prawa, co wywoływało efekt mrożący i zniechęcało do podejmowania jakichkolwiek działań restrukturyzacyjnych czy optymalizacyjnych, nawet całkowicie zgodnych z literą i duchem prawa.

 

Syndrom kontroli zadaniowej jako instrument terroru fiskalnego

Szczególnie istotnym zjawiskiem, które stanowi realne zagrożenie w kontekście fundacji rodzinnych, jest praktyka tzw. kontroli zadaniowych prowadzonych przez organy Krajowej Administracji Skarbowej – to takie umowne określenie na kontrole, które nie przychodzą nic badać, tylko w celu „rozkułaczania kułaków„, by użyć sowieckiej metafory. Pytanie tylko, czy zabiorą całe zboże, czy zostawią coś na zimę.

Takie „kontrole zadaniowe”, teoretycznie będące narzędziem weryfikacji prawidłowości rozliczeń w określonym obszarze, w praktyce często przekształcają się w narzędzie wywierania presji na podatnika, gdzie kontrola rozciąga się na wiele lat, blokuje rachunki bankowe, powoduje wstrzymanie zwrotów VAT i całkowicie dezorganizuje działalność gospodarczą.

A KAS walczy z nadużyciami podatkowymi dokładnie takimi metodami do jakich zachęcała „Krasnaja Zwiezda”:

„Dla wyparcia kułactwa jako klasy nie wystarcza jego ograniczanie czy wypieranie poszczególnych grup. Dla wyparcia kułactwa jako klasy trzeba w otwartym boju przełamać opór tej klasy i pozbawić ją produkcyjnych podstaw egzystencji i rozwoju (swobodne władanie ziemią, narzędzia produkcji, dzierżawa, prawo do najmowania pracowników itd.).

Nie krytykuje tu ustawowych celów KAS, tylko typowo rewolucyjne przekonanie, że cel uświęca środki.

Mechanizm wymuszania od podatników „dobrowolnych” ustępstw działa w ten sposób, że pod groźbą wszczęcia postępowania karnego skarbowego lub nakładania astronomicznych kar podatnik jest skłaniany do uznania błędów w rozliczeniach, choć działał w pełnej zgodzie z literą prawa. Alternatywa w postaci długotrwałego sporu z organami, z całym jego bagażem kosztów, stresu i niepewności, sprawia że wielu podatników wybiera mniejsze zło w postaci zapłaty kwestionowanego podatku, nawet jeśli są przekonani o swojej racji.

Kontrole zadaniowe służą jako instrument zastraszania całych branż, gdzie kilka głośnych kontroli w danym sektorze wywołuje efekt mrożący, skłaniając pozostałych podatników do odstąpienia od korzystania z legalnych optymalizacji. To właśnie ten mechanizm może zostać uruchomiony wobec fundacji rodzinnych, jeżeli nie zostanie wprowadzona jasna regulacja określająca granice dopuszczalnego wykorzystywania tej instytucji.

 

Scenariusz rozwoju sytuacji fundacji rodzinnych po wecie

W obliczu weta prezydenckiego, które utrzymuje w mocy obecne, wadliwie skonstruowane przepisy o fundacjach rodzinnych, można przewidzieć następujący scenariusz rozwoju wydarzeń, który będzie przebiegał w kilku charakterystycznych fazach.

W fazie pierwszej, którą można określić jako eskalację wykorzystywania luk w przepisach, weto zostanie odebrane przez rynek jako sygnał, że państwo jest bezsilne wobec agresywnej optymalizacji podatkowej w obszarze fundacji rodzinnych. To doprowadzi do dalszej intensyfikacji zakładania fundacji i implementowania coraz bardziej wyrafinowanych schematów optymalizacyjnych. Doradcy podatkowi będą to interpretować jako zielone światło dla jeszcze bardziej kreatywnych konstrukcji, przekonani że skoro ustawodawca nie był w stanie wprowadzić ograniczeń, to obecny stan prawny będzie trwał przez dłuższy czas. W tym okresie należy spodziewać się prawdziwego boomu zakładania fundacji rodzinnych, znacznie przekraczającego dynamikę obserwowaną dotychczas.

Faza druga przyniesie nieuchronną reakcję administracji skarbowej. Ministerstwo Finansów, wobec narastającej luki w dochodach budżetowych, której projekt nowelizacji szacował na setki milionów złotych rocznie, wyda dyrektywy do jednostek KAS nakazujące intensyfikację kontroli fundacji rodzinnych. Brak jasnych kryteriów ustawowych oznacza, że organy będą działały w oparciu o klauzulę ogólną przeciwko unikaniu opodatkowania zawartą w art. 119a Ordynacji podatkowej, interpretację pojęcia rzeczywistego charakteru działalności fundacji, ocenę gospodarczego sensu poszczególnych transakcji oraz analizę substancji ekonomicznej nad formą prawną. Każde z tych kryteriów jest wysoce subiektywne i podatne na dowolną interpretację, co oznacza że różne organy będą mogły dochodzić do diametralnie odmiennych wniosków w analogicznych sprawach.

Faza trzecia to rozpoczęcie masowej fali kontroli zadaniowych i postępowań podatkowych wobec fundacji rodzinnych. Charakterystyka tych działań będzie obejmowała nieprzewidywalność kryteriów oceny, gdzie każdy organ będzie stosował własną interpretację nadużycia konstrukcji fundacji rodzinnej. W praktyce to oznacza, że podatnik nie będzie w stanie przewidzieć, czy jego działania zostaną zaakceptowane czy zakwestionowane, nawet jeśli będzie się wzorował na sprawach, w których inni podatnicy uzyskali korzystne rozstrzygnięcia.

Długotrwałość postępowań wyniknie ze złożoności struktur i braku jasnych przesłanek prawnych, co sprawi że postępowania będą ciągnąć się latami, pochłaniając zasoby zarówno podatnika jak i organów podatkowych, jednak bez możliwości osiągnięcia finalnego rozstrzygnięcia w rozsądnym terminie. Drastyczne sankcje będą rezultatem tego, że organy będą kwestionowały nie tylko bieżące rozliczenia, ale sięgały wstecz, nakładając zaległości podatkowe, odsetki i kary w kwotach często przekraczających wartość samej fundacji.

Blokada majątku fundacji nastąpi przez zastosowanie zabezpieczeń wykonania zobowiązań podatkowych, które będą obejmowały praktycznie cały majątek fundacji, paraliżując jej funkcjonowanie i uniemożliwiając realizację jakichkolwiek transakcji. Presja na beneficjentów będzie polegała na tym, że organy będą próbowały egzekwować podatek nie tylko od fundacji, ale także od beneficjentów, kwestionując charakter otrzymywanych przez nich świadczeń i kwalifikując je jako przychody podlegające opodatkowaniu na zasadach ogólnych.

Faza czwarta przyniesie chaos orzeczniczy, gdzie sądy administracyjne będą wydawały sprzeczne orzeczenia, miotając się między wiernością zasadzie rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, a poczuciem odpowiedzialności za ochronę interesów Państwa przed nadużyciami. W analogicznych sprawach jedne składy orzecznicze uznają działania za legalne planowanie podatkowe mieszczące się w granicach swobody gospodarczej podatnika, inne za stanowiące nadużycie prawa i sztuczne konstrukcje pozbawione uzasadnienia gospodarczego. Ta niespójność orzecznicza jeszcze bardziej pogłębi niepewność prawną i przedłuży spory, gdyż podatnicy będą musieli przechodzić przez wszystkie instancje sądowe, licząc na to, że w końcu trafią na skład orzeczniczy podzielający ich interpretację przepisów.

Faza piąta to nieuchronne załamanie zaufania do instytucji. Po kilku latach tego chaosu instytucja fundacji rodzinnej zostanie całkowicie zdyskredytowana. Nikt rozsądny nie będzie chciał z niej korzystać, nie dlatego że przepisy się zmieniły w sposób niekorzystny, ale dlatego że nikt nie będzie w stanie przewidzieć konsekwencji podatkowych swoich działań. Fundacja rodzinna, zamiast być narzędziem bezpiecznego planowania sukcesyjnego, stanie się źródłem niepewności i potencjalnych sporów, które mogą ciągnąć się przez lata i pochłonąć znaczną część chronionego majątku. Ci, którzy już utworzyli fundacje, będą poszukiwać sposobów wyjścia z tych struktur, co samo w sobie może rodzić kolejne konsekwencje podatkowe.

 

Dlaczego wadliwa regulacja jest lepsza niż brak regulacji

Przewidywalność jako wartość fundamentalna

Podstawową funkcją prawa jest zapewnienie przewidywalności stosunków społecznych. Nawet jeżeli regulacja jest restrykcyjna, lecz jasna i przewidywalna, umożliwia podmiotom racjonalne planowanie swojej działalności. Podatnik wie, jakie działania są dozwolone, a jakie pociągną za sobą konsekwencje podatkowe. Może świadomie wybrać między różnymi opcjami działania, znając ich skutki prawne i finansowe, i podjąć decyzję optymalną z punktu widzenia swojej sytuacji i celów.

Wadliwie skonstruowana nowelizacja, pomimo wszystkich swoich wad, które szczegółowo analizowałem w poprzednim artykule, w tym retroaktywności pozornej, braku klauzul ochronnych i nieprecyzyjnych sformułowań, miała jedną fundamentalną zaletę, która przeważa nad wszystkimi tymi mankamentami: określała jasno, jakie zachowania będą opodatkowane. Ta jasność, choć dotycząca niekorzystnych dla podatników rozwiązań, jest wartością samą w sobie, której nie można lekceważyć.

Instytucja fundacji rodzinnej w obecnej postaci jest tak dużą luką funkcjonalną w systemie podatkowym, że fiskus nie może pozwolić sobie na jej tolerowanie. A precyzyjniej rzecz biorąc – ma ustawowy obowiązek, aby to tolerować, ale nie będzie, bo byłoby to sprzeczne z jego celami i filozofią działania. Nie mając realnych instrumentów prawnych, aby zatrzymać masową falę agresywnych optymalizacji za pomocą fundacji rodzinnych odwoła się do opisanych powyżej instrumentów terroru fiskalnego.

Maximilien Robespierre, architekt jakobińskiego terroru, uzasadniał swoje czyny koniecznością obrony rewolucji przed wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Terror nie był dla niego patologią, lecz narzędziem sprawiedliwości w sytuacji, gdy zwykłe prawo okazywało się niewystarczające. Podobnie współczesny fiskus, pozbawiony jasnych instrumentów legislacyjnych do walki z nadużyciami, będzie nieuchronnie sięgnąć po narzędzia o charakterze quasi-represyjnym, usprawiedliwiając je obroną interesu publicznego i koniecznością uszczelnienia systemu podatkowego.

Terror bez cnoty jest zgubny, cnota bez terroru jest bezsilna. Tak uważał Robespierre, i dobrze wiemy, że tak samo rozumuje Krajowa Administracja Skarbowa.

Analogia nie jest tu przypadkowa ani przesadzona. Tak jak jakobini uzasadniali terror koniecznością ratowania republiki przed spiskiem arystokratów i zdrajców, tak współczesna administracja skarbowa będzie uzasadniać swoje działania koniecznością obrony budżetu państwa przed agresywną optymalizacją podatkową. W obu przypadkach brak jasnych, przewidywalnych reguł prawnych prowadzi do sytuacji, w której każdy może zostać uznany za wroga systemu na podstawie subiektywnych kryteriów oceny jego działań. Robespierre nie potrzebował dowodów winy w sensie prawnym, wystarczył mu moralny osąd, że dana osoba jest zagrożeniem dla republiki. Podobnie organy podatkowe, pozbawione jasnych kryteriów ustawowych, mogą opierać swoje działania na subiektywnej ocenie, że dana struktura czy transakcja jest nadużyciem, nawet jeśli literalnie nie narusza żadnego konkretnego przepisu.

Podatnicy, którzy założyli fundacje rodzinne w dobrej wierze, licząc na stabilność prawa i postępując zgodnie z jego literą, mogą znaleźć się w sytuacji analogicznej do żyrondystów, którzy nagle odkryli, że przestrzeń tego, co dozwolone, skurczyła się dramatycznie, a to co wczoraj było legalne, dziś jest traktowane jako zdrada. Nie pomoże im fakt, że działali zgodnie z obowiązującymi przepisami, gdyż organy będą oceniały nie literę prawa, lecz intencje i efekty ekonomiczne. Tak jak w czasach terroru dobra wiara nie chroniła przed gilotyną, tak w czasach terroru fiskalnego zgodność z literą prawa nie chroni przed długotrwałymi kontrolami, blokowaniem majątku i przymusem finansowym.

 

Argumentacja prezydenta a rzeczywistość prawna

Mit trzyletniej gwarancji stabilności

Centralnym argumentem uzasadnienia weta jest stwierdzenie, że ustawodawca zapewnił, iż zasady funkcjonowania fundacji rodzinnych nie ulegną zmianie przez okres trzech lat. To twierdzenie wymaga szczegółowej weryfikacji, gdyż ma ono fundamentalne znaczenie dla oceny zasadności weta z punktu widzenia konstytucyjnej zasady ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Przeglądając uzasadnienie ustawy z dnia 26 stycznia 2023 r. o fundacji rodzinnej, nie znajdziemy nigdzie wyraźnego zobowiązania ustawodawcy do niewprowadzania zmian przez okres trzech lat (w szczególności nie jest takim zobowiązaniem art. 143 ustawy). Co prawda w debacie publicznej towarzyszącej pracom legislacyjnym przedstawiciele rządu wskazywali na intencję zapewnienia stabilności regulacji jako elementu budowania zaufania do nowej instytucji prawnej, jednak nie było to nigdy sformalizowane w postaci przepisu intertemporalnego ani zapisane w uzasadnieniu jako wiążąca deklaracja o charakterze zobowiązania prawnego.

Trzeba wyraźnie rozróżnić polityczne zapewnienia przedstawicieli władzy wykonawczej, które nie mają charakteru wiążącego i nie ograniczają suwerenności parlamentu w stanowieniu prawa, od prawnych gwarancji wynikających z przepisów ustawy, które rzeczywiście wiążą przyszłego ustawodawcę i których naruszenie może być kwestionowane na gruncie konstytucyjnym. Pierwsze są elementem retoryki politycznej i mogą służyć jako argument w debacie publicznej, jednak nie tworzą żadnych praw podmiotowych po stronie obywateli ani nie ograniczają kompetencji prawodawczych kolejnych parlamentów.

Odwołanie się przez prezydenta do rzekomej umowy państwa z obywatelami jest retorycznie atrakcyjne, lecz prawniczo bezpodstawne. Państwo nie zawiera umów z obywatelami w formie jednostronnych deklaracji politycznych, które mogłyby być następnie egzekwowane jak zobowiązania kontraktowe. Wiąże je wyłącznie prawo pozytywne, a w szczególności Konstytucja i ustawy, które określają zakres kompetencji organów władzy publicznej i granice dopuszczalnej ingerencji w sferę praw i wolności obywatelskich.

 

Faktyczna ochrona zaufania vs. ochrona oczekiwań

Zasada ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, wywodzona z art. 2 Konstytucji RP jako element szerszej zasady demokratycznego państwa prawnego, rzeczywiście należy do fundamentów porządku konstytucyjnego. Nie oznacza to jednak absolutnego zakazu zmian w prawie podatkowym, gdyż taki zakaz byłby nie do pogodzenia z dynamiką życia gospodarczego i koniecznością adaptacji systemu prawnego do zmieniających się warunków ekonomicznych i społecznych.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wypowiadał się na temat granic dopuszczalnej ingerencji w prawa nabyte i uzasadnione oczekiwania, formułując wieloaspektową linię orzeczniczą, która pozwala na wyważenie konkurencyjnych wartości konstytucyjnych. Po pierwsze, Trybunał konsekwentnie stoi na stanowisku, że ochronie podlegają prawa nabyte, nie zaś gołe oczekiwania co do przyszłego korzystania z określonych preferencji podatkowych. Jeżeli dana ulga czy zwolnienie nie zostały zagwarantowane na określony czas w samej ustawie poprzez wprowadzenie odpowiedniego przepisu intertemporalnego, podatnik nie może żądać ich utrzymania w nieskończoność, gdyż byłoby to równoznaczne z konstytucjonalizacją konkretnych rozwiązań ustawowych.

Po drugie, zmiana przepisów podatkowych jest dopuszczalna, jeżeli jest proporcjonalna do osiąganego celu, który sam w sobie musi być konstytucyjnie uzasadniony. W przypadku fundacji rodzinnych cel jest oczywisty i wielokrotnie artykułowany zarówno w uzasadnieniu projektu nowelizacji, jak i w debacie publicznej: przeciwdziałanie nadużyciom, które prowadzą do erozji bazy podatkowej, oraz zachowanie spójności systemu podatkowego poprzez eliminację nieuzasadnionych dysproporcji w opodatkowaniu podmiotów o podobnej substancji ekonomicznej. Cel ten jest konstytucyjnie uzasadniony, gdyż wiąże się z realizacją zasady sprawiedliwości podatkowej i powszechności opodatkowania.

Po trzecie, ustawodawca powinien przewidzieć odpowiednie vacatio legis oraz przepisy przejściowe, które łagodzą skutki zmiany i dają podatnikom czas na dostosowanie się do nowych warunków. To właśnie było główną wadą projektu nowelizacji, którą szczegółowo analizowałem w poprzednim artykule, nie zaś sam fakt dokonywania zmiany po dwóch latach od wprowadzenia instytucji. Właściwe skonstruowane przepisy przejściowe, chroniące uzasadnione oczekiwania podmiotów będących w trakcie realizacji długoterminowych projektów, mogłyby pogodzić cel fiskalny z ochroną zaufania do państwa.

 

Selektywna ochrona zaufania

Argumentacja prezydenta opiera się na selektywnym zastosowaniu zasady ochrony zaufania, która chroni wyłącznie jedną grupę interesariuszy, pomijając interesy i uzasadnione oczekiwania innych uczestników systemu prawnego. Weto chroni wyłącznie podmioty, które skorzystały z preferencji fundacji rodzinnych, a więc w dużej mierze te, które wykorzystały luki w przepisach do agresywnej optymalizacji podatkowej, często w sposób sprzeczny z intencją ustawodawcy i celem wprowadzenia instytucji fundacji rodzinnej.

Natomiast argumentacja prezydencka całkowicie pomija interesy ogółu podatników, którzy ponoszą ciężar finansowania dziur budżetowych powstałych w wyniku nadużywania instytucji fundacji rodzinnych. Deficyt fiskalny nie pojawia się w próżni, lecz musi być pokryty albo przez zwiększenie opodatkowania innych podmiotów, albo przez zwiększenie długu publicznego, którego spłata obciąży przyszłe pokolenia. W ten sposób korzyści wąskiej grupy beneficjentów preferencji są finansowane kosztem ogółu społeczeństwa, co trudno uznać za sprawiedliwe rozwiązanie.

Pominięci są również ci podatnicy, którzy nie mieli możliwości skorzystania z preferencji fundacji rodzinnych ze względu na charakter swojej działalności, strukturę majątku lub po prostu ze względu na fakt, że prowadzą uczciwy biznes bez poszukiwania agresywnych optymalizacji podatkowych. Ci podatnicy mają uzasadnione oczekiwanie, że system podatkowy będzie sprawiedliwy i że podobne sytuacje ekonomiczne będą traktowane podobnie podatkowo, co jest fundamentalną zasadą sprawiedliwości podatkowej.

Wreszcie, ignorowane są interesy podatników, którzy będą narażeni na arbitralne działania organów podatkowych w sytuacji, gdy fiskus, nie mogąc wprowadzić jasnych reguł ustawowych, zacznie kwestionować transakcje w drodze kontroli zadaniowych i stosowania klauzul generalnych. Ci podatnicy, którzy założyli fundacje rodzinne w dobrej wierze, licząc na stabilność prawa, mogą paradoksalnie ucierpieć bardziej w wyniku weta niż w przypadku wejścia w życie nowelizacji, gdyż zostaną poddani nieprzewidywalnej presji organów podatkowych.

Prawdziwa ochrona zaufania to ochrona przewidywalności i jasności prawa dla wszystkich uczestników systemu prawnego, nie zaś immunizowanie wąskiej grupy beneficjentów wadliwej regulacji przed konsekwencjami jej korekty. Zasada równości wobec prawa wymaga, aby podobne sytuacje były traktowane podobnie, a odmienne odmiennie, z zachowaniem proporcjonalności ingerencji do uzasadniającego ją celu. Weto prezydenckie, wbrew deklarowanym intencjom, nie chroni równości i sprawiedliwości, lecz utrwala stan prawny charakteryzujący się fundamentalną niesprawiedliwością i arbitralnością.


Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec